Jakiś czas temu rozpoczęłam poszukiwania książki, która będzie potrafiła zainteresować historią małego chłopca. Żeby mógł zobaczyć, co go czeka w późniejszych klasach podstawówki. No wiecie, wkuwanie dat i takie tam.Na przeciw moim oczekiwaniom wyszła szkolna biblioteka, bo tam właśnie znalazłam ciekawie napisaną książkę Grażyny Bąkiewicz "Ale historia... Mieszko, ty wikingu!". Adamowi podobała się bardzo, może dzięki temu, że napisana jest lekkim piórem, zawiera sporo niewymuszonych żartów, poza tym gdzieniegdzie, zamiast tradycyjnej prozy, ma wetknięty zabawny komiks. Ja spojrzałam na tą książkę trochę innym okiem - szukałam przystępnie podanych treści historycznych. I nie zawiodłam się. Dla dzieci młodszych to po prostu interesująca historyjka z dawnych czasów, a dla starszych dzieciaków sposób na łatwe i przyjemne przyswojenie wiedzy.
Bohaterem książki jest Aleks, dwunastoletni chłopak, żyjący gdzieś w nie bardzo dalekiej przyszłości. Na lekcji historii, za pomocą specjalnych ławek, dzieciaki przenoszą się do wybranego okresu historycznego. I już na samym początku uczymy się czegoś pożytecznego - daty w X wieku zaczynają się nie od 10tki, a od 9tki. No przyznajcie się, kto z Was miał z tym kiedyś problem ? Dalej jest jeszcze więcej historycznych ciekawostek, przemyconych w sprytny sposób - na ten przykład dywagacje na temat tego, dlaczego Mieszko w ogóle zdecydował się na chrzest, komiksy wyjaśniający czym były osady służebne, jak przebiegały granice państwa Polan, jakim cudem to właśnie orzeł został godłem, skąd Mieszko miał fundusze na dozbrojenie swojej armii itp.
Bohaterem książki jest Aleks, dwunastoletni chłopak, żyjący gdzieś w nie bardzo dalekiej przyszłości. Na lekcji historii, za pomocą specjalnych ławek, dzieciaki przenoszą się do wybranego okresu historycznego. I już na samym początku uczymy się czegoś pożytecznego - daty w X wieku zaczynają się nie od 10tki, a od 9tki. No przyznajcie się, kto z Was miał z tym kiedyś problem ? Dalej jest jeszcze więcej historycznych ciekawostek, przemyconych w sprytny sposób - na ten przykład dywagacje na temat tego, dlaczego Mieszko w ogóle zdecydował się na chrzest, komiksy wyjaśniający czym były osady służebne, jak przebiegały granice państwa Polan, jakim cudem to właśnie orzeł został godłem, skąd Mieszko miał fundusze na dozbrojenie swojej armii itp.
Dodam, że książkę przeczytałam z wielkim zaciekawieniem, nie miałam poczucia, że czytam coś, co jest zdecydowanie poniżej mojego poziomu intelektualnego i dla dużo, dużo młodszych czytelników. Chcę myśleć o tym, że to zasługa autorki, a nie kwestia tego, jaki poziom reprezentuję.
Adam przeczytał też drugą książkę z tej serii pt. "Ale historia... Kazimierzu, skąd ta forsa?" tej samej autorki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz